Uwalnianie TRAUMY

Zapraszamy na zabiegi ( na odległość) uwalniania od traum

przede wszystkim z dzieciństwa tych nieuświadomionych, często nie pamiętamy o nich, albo uważamy za błahe, ale tak właśnie nie jest! 

a co za tym idzie następuje  uwolnienie niewarunkowanej radości w naszym życiu!!!

 

Celebracja życia czy przetrwanie?

Będąc zanurzonym w określonym środowisku, trudno czasem mieć świadomość, że akceptujemy i przyjmujemy normy, które są w swojej istocie oparte na różnych formach przemocy.

Na skutek ukrytych traum żyjemy z miejsca przetrwania. Objawem tego jest szybkie, głośne, intensywne życie, w którym oczekujemy nieustających fajerwerków. Jesteśmy zaprogramowani do stałej aktywności i wynagradzani za efekty. Tylko krążąca w nas stale adrenalina powoduje odczuwanie, że żyjemy. Stopniowo hormony stresu oraz brak umiejętności odpuszczenia i relaksu, po latach wyniszczają nasz organizm. Choroba jest sygnałem ostrzegawczym, że wypadliśmy z wewnętrznej równowagi. Jednak często i to jest za mało, aby się zatrzymać. Zaczynamy walczyć z chorobą lub brać pigułkę, aby przestać czuć ból. Podczas, gdy nasz organizm wysyła kolejne, coraz mocniejsze sygnały ostrzegawcze. Nadal jednak nie potrafimy zmienić swojego podejścia i zatrzymać się. Jesteśmy bowiem zaprogramowani, aby walczyć i wygrywać, za wszelką cenę. Także cenę swojego życia…

Choroba, rozpad związku, stopniowe oddalanie się od bliskich, tracenie intymności, brak seksu, brak prawdziwej satysfakcji z życia i pracy. Pojawia się jałowość, bezsens, depresja. Co robimy? Idziemy do lekarza i bierzemy leki, które nic tak naprawdę nie rozwiązują. Bowiem jest to choroba duszy.

Chciałabym zaprosić nas tutaj do zatrzymania się na chwilę i kontemplacji, spoglądając na swoje życie i siebie życzliwym, lecz przenikliwym wzrokiem.

Dopóki bezkrytycznie przyjmujemy porady i wizję, czym jest życie od żarłocznych mediów i korporacji, tym dłużej jesteśmy maszynkami do zarabiania pieniędzy i tworzenia bezwzględnej maszyny kapitalizmu.

Dlaczego coraz mniej czujemy?
Może już od wczesnego dzieciństwa mało odczuwaliśmy?

Coraz bardziej zamykaliśmy się w sobie i odcinaliśmy od wewnętrznego zasilania, witalności i radości.

Zacznijmy od początku.

Czym jest trauma?

Trauma jest intensywnym, szokującym przeżyciem dla organizmu, które wykracza poza umiejętność naszego poradzenia z nią sobie w danym momencie. Na skutek tego następuje „zamknięcie systemu”. Wszystko to odkłada się w naszym ciele, które stopniowo sztywnieje i zastyga, a nasze odczuwanie maleje. Traumy często są poza zasięgiem naszej świadomości. Podejmujemy działania i reagujemy impulsywnie w codziennym życiu, często nie mając świadomości, co tak naprawdę nami kieruje.

Jak ją rozpoznać?

Brak odczuwania ciała, brak orgazmu, problemy z erekcją, przedwczesny wytrysk, lęk przed mężczyznami lub kobietami, brak zaufania, brak kontaktu z emocjami, nadmierna emocjonalność, nadmierna seksualność, zastyganie i nieumiejętność postawienia granic oraz ich zakomunikowania, zmuszanie się do pracy i innej aktywności wbrew swojej woli, wewnętrzny paraliż, przymus bycia w ciągłym kontakcie z innymi i bycia lubianym itp. To wszystko może być objawem przeżytej traumy.

Bycie (nie)chcianym

Jednak podstawową traumą jest poczucie bycia niechcianym na tej ziemi i brak głębszego sensu naszego życia. Reszta jest wtórna. Zaczyna się to już przy poczęciu, w okresie ciąży oraz porodzie. Na każdym kroku dostajemy sygnały braku miłości i akceptacji. Jesteśmy w dalszym życiu warunkowani, aby sprostać oczekiwaniom innych. Kolejny sygnał, nie jestem dobry, taki jaki jestem, mam być inny. Dorośli są już na tyle odcięci i znieczuleni, że pozwalają na nieludzkie i odcięte od ludzkiej dobroci i życzliwości procedury porodowe. Ich dotyk często przekazuje chłód i przedmiotowe traktowanie ciała.

Rodzina atomowa

Kolejną fundamentalną traumą, jaką funduje nam system jest rodzina atomowa. Wychowywanie dziecka jedynie przez matkę i ojca jest często skazane z góry na rozwijanie neurotyczności u dziecka. Do wychowania dzieci potrzeba całej „wioski”, grupy ludzi w różnym wieku, do której czujemy przynależność. Nie muszą to być związki krwi. Chodzi o społeczność mieszkającą blisko siebie, kiedy dziecko jest zanurzone w opiece i trosce wielu osób na raz.
Obecnie nasze społeczne i indywidualne zbyt duże oczekiwania wobec matek i ojców kończą się ich nerwicą, depresją i rozbitymi związkami. Jako istoty społeczne, ale i indywidualiści, mamy złożony wachlarz potrzeb, aby rozkwitać i czuć się spełnionym. Potrzebujemy czasu dla siebie, jak i w grupie, na każdym etapie życia. Oczekiwania, że jedna osoba wypełni wszystkie nasze potrzeby jest iluzją. To senne marzenie, wynikające z niespełnionej relacji z matką, tworzy cierpienie.
Nasza relacja z matką była niekompletna właśnie z powodu braku jej wsparcia. Kobiety rozwijają w sobie wewnętrzny konflikt między miłością do dziecka, a chęcią odstawienia go, aby mieć choć na chwilę święty spokój i czas dla siebie. Do raka piersi stąd już blisko. Kobiety rozwijają wewnętrzny konflikt rozdzielenia albo moje potrzeby albo dziecka. Gdy matka jest niespełniona i poświęca się, dziecko także jest nieszczęśliwe.
Mężczyzna także pozostaje w tym układzie zagubiony i bez wsparcia. Ciężar odpowiedzialności spoczywa na nim, usztywnia się i stara się mu sprostać. Zwykle sam ma także nierozwiązane tematy z własnego dzieciństwa, które wychodzą teraz na światło dzienne. Tego wszystkiego jest za dużo. Odcina się i ucieka w pracę, alkohol, komputer itp. Kobieta jeszcze bardziej pozostaje sama, przytłoczona nową sytuacją.

Edukacja

Przyjrzyjmy się obecnej edukacji, która w swojej istocie zbudowana jest na nieświadomym rozwijaniu traumy. To co się liczy się to, aby być najlepszym za wszelką cenę. Porównywanie, brak emocjonalnego wsparcia, przycinanie skrzydeł, stres, do tego dorastanie i zagubienie, brak mądrego, życzliwego prowadzenia przez nauczycieli, obśmiewanie przez rówieśników, oczekiwania rodziców, brak prawdziwego zainteresowania młodym człowiekiem i jego wnętrzem, nauka przystosowania się i przetrwania.
W szkole poznajemy najlepiej mechanizmy, jak ukryć swoją wrażliwość i przejść przez dżunglę życia, minimalizując straty po swojej stronie.

Kariera

Później następuje wybór kariery. Z jakiego miejsca to czynimy? Co nami motywuje? Człowiek sukcesu w tych czasach to ten, co podąża za oczekiwaniami innych, nie mając pojęcia, kim jest i co jest jego prawdziwym powołaniem. Stres, tempo, wyścig, gonitwa – za czym?

Po drodze mnóstwo ogłupiaczy i ogłuszaczy, aby rozproszyć ewentualne wątpliwości. Czy wspinam się po drabinie, która jest przystawiona do właściwej ściany. Czy życie polega na wspinaniu się, zdobywaniu coraz więcej…?

Punkt zwrotny

Zwykle zaczynamy kwestionować nasze wybory i miejsce, do którego dotarliśmy, gdy nasze relacje się rozpadają, ciało szwankuje i pojawia się brak sensu.

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, jak wygląda moje życie, z jakiego miejsca podejmuję wybory, gdzie jest mój punkt sterowności – wewnątrz czy zewnątrz, jakie przekonania mną kierują.

Drugim jest żałoba. Mamy poczucie zmarnowanego czasu czy żal lub niezgodę, na to co się wydarzyło. Tu jest miejsce, aby pozwolić sobie na przeżycie pełnego wachlarza emocji.

Trzecim krokiem będzie odpuszczenie i akceptacja, zrozumienie, że moja droga ma jakiś sens. Nawet jeśli tego nie widzę jeszcze, dotychczasowe doświadczenia nauczyły mnie czegoś i mogę je przekuć w mądrość.

Czwartym jest kontemplacja i docieranie do tego, czego pragnie moje serce, jak żyć. I tu potrzebna jest cierpliwość oraz wyrozumiałość dla siebie, aby robić małe kroczki i się nie zniechęcać. To czas poszukiwania i próbowania. To jest najtrudniejszy okres. Jak nawigować przez ten okres pomiędzy starym a nowym, polecam przeczytać mój artykuł „Nawigując przez nieznane”.

Uwolnić traumę

Wracając do traumy. Jeśli wiemy lub podejrzewamy, że coś w nas nie pozwala żyć pełną piersią, odtwarzamy dramaty, ciężko nam cieszyć się sobą. Widzimy, że nasze reakcje są nieadekwatne do sytuacji lub inni nam to mówią. Nasze życie jest niepełne i coś nas uwiera, zacznijmy proces uzdrawiania i zgłębiania siebie. Trauma ukryta jest w ciele i wymaga całościowego podejścia, od strony świadomości i ciała.

Najważniejsze dobre wskazówki dla osób z traumą i osób wokół

Zwolnij. Nie oczekuj fajerwerków. Stosuj wszędzie metodę małych kroczków
Słuchaj cichych głosów w sobie, podążaj za delikatnymi impulsami. Jeśli będziesz je lekceważyć, zamienią się w terrorystów
Uzdrów wewnętrzne dziecko i traumę porodową
Rozwijaj miłującą dobroć do siebie i innych jednocześnie. To ważne, aby nie tworzyć podziału na innych i mnie.
Naucz się nieporuszonej obecności. Najlepsza jest do tego medytacja siedząca. To podstawa do uwolnienia nieuwarunkowane radości w życiu.
Zaprzyjaźnij się ze stanem bycia. Zmniejszaj ilość bodźców, limituj korzystanie z internetu i mediów społecznościowych. Rozwijaj stan ciszy, skupienia, kontemplacji
Zacznij lub pogłębiaj przyjaźń z przyrodą.
Ruszaj się. Znajdź formę aktywności ciała, która daje Ci przyjemność i nie jest wystrzałowa.
Poszukaj wrażliwości, miękkości i delikatności. Daj temu priorytet.
Naucz się swoich mechanizmów i reakcji na traumę. Poinformuj bliskich czego wtedy potrzebujesz np:
Może chcesz usłyszeć, gdy się odcinasz, zamrażasz, zastygasz – „To ważne co czujesz”, „Jestem tu z tobą”, „Chciałbym usłyszeć co czujesz”, „Nie wiem co przeżywasz, ale jestem tu dla ciebie/ z tobą”
Gdy odcinasz się i brak kontaktu, przeglądasz internet itp – „Co się z tobą dzieje, co przeżywasz”
Może potrzebujesz być bez słowa przytulonym/ną albo zapytaną „Chciałbym Cię przytulić, chcesz?”, „Jak ci mogę pomóc?”
Gdy atakujesz i popadasz w szał gniewu, tak naprawdę w obronie zranionej części siebie – może konfrontujące „bądź tu za mną, obecny, co się dzieje?”
Może delikatny dotyk i łagodne „nie jesteś sam/a”, „to ok czuć”, „twoje miejsce jest tutaj z nami”

Ostatnia nuta i Nowy rozdział

Wbrew pozorom trauma może objawiać się w bardzo różny sposób. Możemy być super wrażliwi jak mimoza, znieczuleni i odcięci jak stal, rozgniewani i wściekli, lub super towarzyscy i bardzo seksualni.

Bądźmy uważni na siebie nawzajem. Tak naprawdę wszyscy jedziemy tym samym pociągiem. Żyjemy teraz w tych ciekawych, lecz pełnych wyzwań czasach, które są nagromadzeniem epoki patriarchatu i jej przemocowego, agresywnego tonu.

Orkiestra jednak jeszcze nie zeszła ze sceny. Ostatnie nuty pobrzmiewają. Robimy wrażenie, że dobrze się bawimy w tej systemowej, kapitalistycznej, psedo demokratycznej piaskownicy, okładając się nawzajem łopatkami.

Zbliża się jednak koniec tej sceny. Możemy odetchnąć i spuścić wewnątrz gardę.

Zapraszamy z powrotem na drogę: dobroć, zaufanie i wrażliwość.

To my tworzymy nową historię, dokonując na co dzień wyborów – przemoc i agresja oraz „moja racja” czy głęboki oddech, zrozumienie i szukanie porozumienia.

Z życzeniami dla nas odnalezienia wewnętrznej drogi do nieuwarunkowanego szczęścia.

Niech wszystkie istoty będą szczęśliwe

Tylko z PRZESTRZENI  SERCA może nastąpić TRWAŁE UZDROWIENIE !